23 października 2021


Każdy, kto lubi klasyczną technikę motocyklową i klimaty Tourist Trophy z wyspy Man, powinien chociaż raz odwiedzić czeską Brannę. Już po raz dwunasty odbył się tam wyścig motocyklowy nie mający, chyba, odpowiednika w żadnym innym miejscu świata.

Ryszard Romanowski

Co roku, we wrześniu, ulice tego, odległego o zaledwie 50 km od polskiej granicy, miasteczka zmieniają się w tor wyścigowy. Po masywie Śnieżnika roznoszą się dźwięki będące cudowną muzyką dla każdego, kto kocha motocyklową klasykę.
Trasa wyścigu łudząco przypomina tę z wyspy. Jest zabytkowe centrum miasta, ostry i kręty podjazd pod górę, prosta koło cmentarza i bardzo szybkie odcinki prostych przy linii start-meta. Podobnie jak na wyspie serwisy zajmują niemal każde podwórko, a widzów od drogi oddziela tylko taśma. Nigdzie więcej nie można stać bliżej od pędzących maszyn. Krótsza jest tylko długość okrążenia. W Brannie wynosi ona około 6 km czyli 10 razy mniej niż na wyspie Man. Za to czeski wyścig to prawdziwa frajda dla kibiców. Mogą oni nie tylko oglądać dwudniowe zmagania zawodników, ale bez przeszkód z nimi rozmawiać, przyglądać się pracy mechaników i podziwiać maszyny, których próżno szukać nawet w najbardziej renomowanych muzeach.

DSCN9523

Motocykle podzielone są na kategorie wiekowe i klasy pojemnościowe. Najstarsze, wyprodukowane do 1919 roku, posiadają białe tablice z czarnymi numerami startowymi właściwe kategorii A. Najmłodsze i najszybsze to klasa Grand Prix ponad 250 ccm, z lat 1968 do 1978. Maszyny te, oznaczone białymi numerami na zielonym tle, bez trudu przekraczają 200 km/h. W tej właśnie klasie startują słynne MV Agusty i cała plejada japońskich konstrukcji wyścigowych. Nie brakuje klasyki z lat trzydziestych i pięćdziesiątych. Marki Rudge, Norton, Triumph i BSA tworzyły własne legendy z takimi kierowcami jak Jeff Duke, John Surtees, Allan Jeferies czy Mike Hailwood. Można  do woli wsłuchiwać się w pracę brytyjskich twinów i singli oraz NSU Rennmaxa z obrotowym zaworem wydechowym. Ogromne wrażenie robią brytyjskie dwusuwy chłodzone cieczą, marki Scott. Motocykle te, mimo że powstały w końcówce lat dwudziestych, dzielnie dotrzymują kroku znacznie młodszym konkurentom. Zadziwia ogromna ilość czeskich motocykli wyścigowych marek ESO, JAWA i CZ. Są przeróżne – od dwu i czterozaworowych czterosuwów o pojemnościach od 125 do 500 ccm, po dwusuwy zaczynające się od 50 ccm i kręcące co najmniej 15 tys. obr/min. Niezwykle ciekawe są niektóre rozwiązania w historycznych maszynach. W Nortonie z lat trzydziestych w genialnie prosty sposób rozwiązano przeniesienie dźwigni zmiany biegów na lewą, europejską stronę, a hamulec na przeciwną. Wystarczyło dokupić zestaw (wałek, obejmy i cięgło) aby motocykl dostosować do norm kontynentalnych.


cały artykuł dostępny jest w wydaniu 12 (27) grudzień 2009