24 października 2021


Coraz więcej samochodów elektrycznych trafia na drogi. Powstaje też stosowna infrastruktura. Oczywiście dotyczy to głównie Zachodu Europy. Jakby w cieniu pełnowymiarowych pojazdów i miejskich maluchów pozostają niezwykle ciekawe pojazdy, przypominające bezskrzydłe samoloty, łączące zalety samochodu, motocykla i zwinnego, miejskiego skutera. Stanowią coraz atrakcyjniejszą propozycję, bo kosztują tyle co spalinowy skuter dużej pojemności.

Ryszard Romanowski

titler-genewa2011-052

Od salonu paryskiego w 2007 roku uwagę przykuwa trójkołowy Tilter. Zgodnie z założeniami konstruktorów miał to być komfortowy, elektryczny pojazd miejski o cenie nie przekraczającej 10 tysięcy euro. Wiosną tego roku przedstawiono seryjną wersję Tiltera, z ceną skalkulowaną wraz z podatkiem na 11 tysięcy euro.
Trójkołowa konstrukcja porusza się jak motocykl. Tylne zawieszenie z kołami aluminiowymi, wyposażonymi w silniki elektryczne, dzięki opatentowanemu systemowi Active Torque Control pochyla się w stronę zakrętu i zapewnia odpowiednią ilość momentu obrotowego na każde z napędzanych tylnych kół. Zupełnie jak tradycyjny mechanizm różnicowy. Dzięki temu napęd z silników elektrycznych, z których każdy rozwija moc 7,5 kW i moment 250 Nm, przenoszony jest bez zakłóceń na drogę. Akumulator „Plug and Driver” składa się z sześćdziesięciu ogniw litowo-żelazo-fosforanowych, z których każde posiada napięcie 3,25 V i pojemność 10 Ah. Naładowanie trwa około trzech godzin. Dzięki niskiemu umieszczeniu środka ciężkości, pojazd z dwoma osobami na pokładzie porusza się podobnie do motocykla i prezentuje zbliżoną dynamikę.


cały artykuł dostępny jest w wydaniu 9 (48) Wrzesień 2011